Notatki studenta
Bycie uczniem stanowczo różni się od bycia studentem. Otóż taki oto licealista przed rozpoczęciem roku dostaje rozpiskę książek na nowy rok szkolny, po czym mama, tata lub sam nieszczęśnik, skrupulatnie nabywa każdy podręcznik z listy. A student, co? No jasne, że też ma jakąś tam rozpiskę, ale kto by tam biegał po księgarniach i wydawał niepotrzebnie majątek na te wielkie grube książki skoro i tak się ich nie otworzy? Na pewno nie student, bo my to przecież zawsze biedni jesteśmy.:) Toteż mądry, a jakże, student szybko uczy się do czego służy ksero i jeszcze szybciej wykorzystuje tę wiedzę. Lepiej bowiem, a na 1000% bardziej opłacalne, jest bowiem skserowanie tylko kilku potrzebnych stron niż zakup 100 stronicowej książki. Poza tym, lżej studentowi jak w torbie ma w sumie 60 kartek a nie 5000 stron w podręcznikach. Pech niestety chce, że niektórzy z wykładowców sami opracowują dane zagadnienie, którego akurat w żadnej mądrej książce nie ma. I co wtedy robi student? Ładnie uśmiecha się do kolegi studenta, który grzecznie i skrupulatnie wszystko na wykładzie notował i biegnie z pożyczonym zeszytem na ksero. Zadowolony z siebie a jak! A jak sesja nadchodzi to zgodnie z dowcipem: "Co kserujecie? Nie wiem, na schodach leżało. To ja też po proszę", bo student to bardzo sprytny ktoś.